Pisząc ten poradnik bardzo staraliśmy się, aby był to najpraktyczniejszy poradnik, jaki możecie znaleźć Państwo w prasie czy Internecie. Oznacza to, że nie będziemy skupiać się tak bardzo na teorii, która jak wszyscy wiemy, jest różnie interpretowana w naszych urzędach. Naszym celem będzie osiągnięcie „żółtych tablic” i traktujemy to za priorytet.
Oczywiście jest pewien stały szlak, którym będziemy się przemieszczać i nie można pominąć zasad, ustaw oraz obowiązującego prawa, jednak tym oto poradnikiem postaramy się uświadomić Państwu, że częsty pogląd o rejestracji „na zabytek”, która jest uciążliwa, trudna, a niekiedy nawet niemożliwa do wykonania jest jedynie mitem, i że wszystko przy odrobinie chęci i wiedzy można w dość prosty sposób przejść.
Chcielibyśmy jednocześnie zaznaczyć, że poradnik ten jest przede wszystkim zbiorem doświadczeń naszych, jak i naszych znajomych. Porady tu zawarte bazują na naszych subiektywnych doświadczeniach, co oznacza, że mogą zdarzyć się przypadki, kiedy napotkacie Państwo problem nieopisany w poniższych przykładach. Nie jesteśmy również specjalistami od spraw rejestracji. Poradnik jest napisany z poziomu amatora zabytkowej motoryzacji, co w tym wypadku, wydaje się jak najbardziej na miejscu.
Zapraszamy do lektury.
PS. Wszystkie wzory dokumentów można pobrać podczas czytania poradnika, jak i na końcu tej strony.
Redakcja WeteranSzos.pl
Najpierw zajmiemy się procedurą, kiedy nasz weteran szos został sprowadzony zza granicy. Dział 8 zawiera instrukcje do rejestracji na zabytek weteranów zakupionych w kraju.
Jeżeli pojazd został sprowadzony zza granicy to pierwsze, co robimy to zanosimy dokumenty do tłumaczenia.. Średnie ceny to od 40-70zł za dokument. Po odbiorze zapraszamy do siebie lub udajemy się z naszym zakupem do rzeczoznawcy (spis rzeczoznawców znajdziecie Państwo TUTAJ – proszę kliknąć).
Rzeczoznawca ocenia naszego weterana czy spełnia on kryteria do rejestracji na zabytek, robi dokumentację fotograficzną, pobiera zaliczkę i to wszystko. Oględziny trwają od 15 do 60 minut.
Podczas oględzin rzeczoznawca powinien zapytać się czy będziemy chcieli, aby to on wykonał dla nas Karty Ewidencyjne Zabytku Ruchomego, czyli po ludzku, tzw. białe karty. Tutaj macie Państwo wybór. Prawo stanowi, że takie karty można wykonać sobie osobiście i zasadniczo rzecz biorąc, często, karty robione są przez pasjonata, który zna każdą śrubkę w swoim pojeździe są zrobione lepiej, niż by mógł to zrobić certyfikowany rzeczoznawca. Powodem jest to, że mają oni ogólne pojęcie o motoryzacji zabytkowej, a nie są specjalistami jednego, konkretnego modelu, czy jednej marki. Tutaj ważne jest by powiedzieć, że rzeczoznawca, rzeczoznawcy nie równy. Widzieliśmy „specjalistów”, którzy po zobaczeniu pojazdu pytali „co to jest?”, ale oczywiście są też i bardzo doświadczeni fachowcy, którzy mogą zadziwić swoją wiedzą, także różnie to bywa.
Mimo wszystko, z własnego doświadczenia odradzamy wykonywanie kart pojazdu osobiście. Nawet najlepiej wykonana karta może być powodem odrzucenia wniosku o wpis do ewidencji, powodem tego jest decyzja konserwatorów, którzy niekiedy uznają jedynie karty wykonane przez certyfikowanych rzeczoznawców (wiadomo, ręka rękę myje). Koszt takich kart, w zależności od lokalizacji to od 200 do 700zł, powyżej tej ceny można powiedzieć, że jest już drogo.
Jeżeli jednak, zamierzacie Państwo stworzyć białe karty samodzielnie to sposób ich wypełnienia zamieszczamy poniżej. Jednak przed zrobieniem tego proszę zapytać Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, czy jeżeli będą one zrobione prawidłowo, to zatwierdzi nam taką kartę.
Średnio po 1-4 tygodniach odbieramy opinię od rzeczoznawcy (opinię tworzy się dłużej jak pojazd jest unikatowy/niespotykany) i białe karty w ilości sztuk: 3. Karty podpisujemy, sprawdzamy zawartość wszystkich dokumentów.
Na tym etapie mamy: opinie rzeczoznawcy, białe karty, przetłumaczone dokumenty.
Dokumenty, które uzyskaliśmy w Etapie I, zabieramy do Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków, czyli siedziby Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków (większe miasta) i tam składamy razem z wnioskiem (który można pobrać TUTAJ).
Jak wspomnieliśmy wyżej, nie musimy się fatygować osobiście, możemy je przesłać pocztą lub kurierem. Zalecane jest też na każdym etapie, zanim pójdziemy do danego urzędu, wykonać telefon i dowiedzieć się, jakie dokumenty będą nam potrzebne, czy będą to kopie czy oryginały i listę tę porównać ze swoją. Po około 5 dniach roboczych, upragniony wpis do ewidencji będzie gotowy do odbioru (lub urzędnicy mogą nam go wysłać pocztą).
Z dokumentem wpisu do ewidencji oraz pozostałymi dokumentami takimi jak opinia rzeczoznawcy udajemy się do najbliższego Urzędu Celnego. Tutaj również należy pamiętać o wniosku do naczelnika Urzędu Celnego, o „braku obowiązku uiszczenia podatku akcyzowego” – nr CN 9705, (którego wzór można pobrać TUTAJ). Jeżeli naczelnik jest na miejscu, to może się okazać, że tzw. „zwolnienie z podatku akcyzowego” otrzymamy od ręki, najczęściej jednak musimy poczekać na to 1 dzień roboczy. Sprawę tę możemy także załatwić za pośrednictwem poczty. Bardzo rzadko się zdarza, ale warto o tym napisać, że urzędnicy w UC odmówią wystawienia „zwolnienia z akcyzy”, tłumacząc to brakiem obowiązku wystawienia takiego dokumentu (co rzeczywiście jest prawdą), więc wtedy prosimy o wydanie na papierze decyzji odmownej, która powinna wystarczyć dla urzędników z wydziału komunikacji lub która posłuży nam do odwołania się od tej decyzji w UC.
Kolejnym krokiem jest tu Urząd Skarbowy, w którym wypełniamy druk VAT-25 (druk możemy pobrać TUTAJ) i opłacamy 150zł. Jeżeli sprowadziliśmy weterana z UE to nie zapłacimy VAT’u - brak konieczności opłacenia podatku od towarów i usług. W pozostałych przypadkach, płacimy stawkę 7%.
UWAGA! Bardzo ważna rzecz, jeżeli kupiliśmy naszego weterana szos w kraju od osoby prywatnej, czyli na umowę kupna/sprzedaży (Uwaga! Nie dotyczy osób kupujących na f-vat!), to mamy obowiązek zapłacić 2% podatku PCC. Tutaj możemy napotkać następujący problem: urzędnik zakwestionuje nam cenę z umowy k/s, zasugeruje, że jest ona zaniżona i musimy zapłacić podatek od wyższej sumy. Często dla potwierdzenia swojej racji, wyszuka i pokaże nam podobne samochody na Allegro.
Musimy wiedzieć, że takie działanie jest NIELEGALNE i jest to krętactwo ze strony US!! Urząd Skarbowy, czy Celny nie ma prawa wyceniać pojazdów bazując na cenach z Allegro czy innych serwisów ogłoszeniowych! Jeżeli tak się zdarzy niezwłocznie prosimy o podanie podstawy prawnej, która wskazywałaby, że US przy wycenie może opierać się na ogłoszeniach! Nie dajmy się oszukiwać!
Przejdźmy dalej: o ile US może rzeczywiście zakwestionować cenę zakupu samochodu współczesnego i wtedy opiera się na cennikach typu „Eurotax”, to już w przypadku pojazdów zabytkowych takie cenniki nie obowiązują (bo jak niby ocenić bez profesjonalnej ekspertyzy w jakim dokładnie stanie wizualnym i technicznym jest 80cio letni samochód ?!). Powstaje wtedy problem dla urzędnika a także i dla nas. Jak to rozwiązać?
Otóż najważniejsza dla nas jest informacja, czy rzeczywiście cena, jaką mamy na umowie k/s odzwierciedla stan techniczny? Jeżeli ją specjalnie zaniżyliśmy, aby zapłacić mniejszy podatek, to musimy się 2 razy zastanowić czy gra jest warta świeczki i dla świętego spokoju, nie zapłacić trochę więcej i mieć sprawę z głowy. Jeżeli jednak stan techniczny mniej więcej odpowiada cenie na umowie to US poprosi nas o zrobienie wyceny przez biegłego i będzie ona głównym punktem przetargowym. Wołamy wtedy biegłego, płacimy za jego usługę i jeżeli cena, jaką mamy na umowie NIE jest 33% niższa od ceny ustalonej przez rzeczoznawcę, to mamy sprawę wygraną i US pokryje koszta związane z usługą wyceny, a także zapłacimy podatek 2% PCC od ceny wpisanej na umowie. Jeżeli jednak jest odwrotnie to niestety, za wycenę będziemy musieli zapłacić z własnej kieszeni, a także będziemy musieli zapłacić wyższy podatek PCC.
Ważne jest też żeby przy konstruowaniu umowy k/s wpisywać, że samochód ma np. uszkodzony silnik, blacharka jest przerdzewiała, ma brakujące cześci itp. Takie informacje to karta przetargowa w urzędach i często udaje się zapłacić niższy podatek bez wszystkich tych komplikacji opisanych powyżej.
UWAGA! Co jeżeli NIE chcemy zarejestrować pojazdu na zabytek, a nasz weteran w zagranicznym dowodzie rejestracyjnym ma wpisane „oldtimer” (co w tłumaczeniu będzie brzmieć jako „pojazd zabytkowy”)? Możecie mieć Państwo wtedy pewność, że 9/10 urzędników powie Wam, że macie OBOWIĄZEK zarejestrować Waszego weterana na zabytek. Jest to bzdura i jeżeli urzędnicy nie zgodzą się oclić Państwu pojazd i będą kazać wrócić z wpisem do ewidencji, to proszę prosić o wyjaśnienie odmowy NA PIŚMIE z podaniem podstawy prawnej, ponieważ będziecie się Państwo odwoływać od tej decyzji. Prawo jest tutaj po naszej stronie i zagraniczne dokumenty nie mogą stwierdzać, że pojazd ma być traktowany jako zabytkowy w Polsce. Jedyną osobą mającą takie prawo w naszym kraju jest Wojewódzki Konserwator Zabytków. Także prosimy mieć się na baczności i nie dawać robić się w konia!
Przy wykonywaniu przeglądu przyda się dobrze sporządzona opinia rzeczoznawcy, ponieważ w 99% przypadkach, to właśnie na jej podstawie, pracownik stacji będzie uzupełniał wymagane druki – chyba, że dostarczymy mu wniosek, ale o tym zaraz.
Interesuje nas jedynie OKRĘGOWA Stacja Kontroli Pojazdów - tylko taka stacja ma prawo diagnozować pojazdy zabytkowe oraz dopuszczać je do ruchu. Są od tego odstępstwa, ale nie ma sensu zawracać sobie nimi głowę. Szukamy stacji okręgowej. Kropka.
Z doświadczenia możemy powiedzieć, że pracownicy owych stacji są zazwyczaj przyjaźnie nastawieni i jeżeli nasz weteran jest sprawny i prezentuje się dość dobrze, to pracownik zazwyczaj nawet nie wymaga od nas wjazdu na kanał i cała „diagnostyka” zostaje załatwiona w biurze, gdzie pracownik dość pokaźnie klnie, ponieważ do wypełniania ma sporo uciążliwych rubryk, a że nie robi tego codziennie, to jest to dla niego nie lada wyzwanie.
Przyjęte jest, że do stacji powinniśmy wybrać się z „Wnioskiem o przeprowadzenie badania zgodności pojazdu zabytkowego z warunkami technicznymi”. Z własnych obserwacji możemy doradzić, że wniosek taki nie był nam bardzo często potrzebny, a i całe szczęście, ponieważ zawiera on tak idiotyczne rubryki, że nawet sam projektant naszego weterana nie wiedziałby, jakie mają wartości np. „zwis przedni/tylny”. Wniosek ten możecie Państwo pobrać TUTAJ, lecz na Państwa miejscu udalibyśmy się na próbę do stacji bez niego i udawali, że „ja nic nie wiedziałem” (oczywiście robimy to na własną odpowiedzialność, tak, aby nikt później nie przeklinał autora tego tekstu, że musi wrócić się do domu po owy dokument).
Jeżeli jednak wniosek okaże się niezbędny, a będą tam pytania, na które w żaden sposób nie jesteśmy w stanie odpowiedzieć, ponieważ dostępna literatura fachowa nie przewidziała takich utrudnień, to cóż… musimy sobie jakoś radzić – jakby to Państwu powiedzieć... uzupełniamy dane takimi jakie wg nas są słuszne.
Pisząc te słowa przypominamy, że jest to praktyczny poradnik i niestety często nasze prawo zmusza zwykłego użytkownika, który nie wie ile w jego pojeździe wynosi „ładowność bagażnika dachowego” na poradzenie sobie z tą sprawą. Jeżeli ktoś celowo takimi pytaniami rzuca nam kłody pod nogi to cóż, przeskoczmy te kłody. W poradniku zamieszczamy tylko swoje rady, ale proszę pamiętać, że ostateczna decyzja jak postąpić, należy tylko do Państwa.
Jeżeli pracownik nie okaże zainteresowania naszym weteranem i będzie stwarzał nam zbędne problemy (często wynika to z niewiedzy lub lenistwa, czyli niechęci do wypełniania wniosków), to proponuję długo się nie zastanawiać, tylko zabrać dokumenty, obrócić się na pięcie i pojechać do konkurencji dwie ulice dalej.
Wniosek, o którym była mowa wyżej nie będzie nam potrzebny i nie otrzymamy go z powrotem, natomiast ze stacji diagnostycznej powinniśmy wyjechać z 3 następującymi dokumentami:
Sama rejestracja przebiega w sposób prosty i jeżeli mamy wszystkie dokumenty, o których pisaliśmy, to z całą pokaźną teczką papierów udajemy się do Urzędu Miasta.
Do rejestracji oprócz wniosku, który można pobrać TUTAJ, przedkładamy następujące dokumenty:
Uwaga!
Przy wydawaniu tablic samochodowych możemy sobie zażyczyć, aby tylna tablica była nie prostokątna, a kwadratowa (jedynie przy tablicy tylnej jest taka możliwość), należy o tym wspomnieć przy okienku, gdzie rejestrujemy weterana.
Cały proces rejestracji na zabytek będzie kosztował około:
Razem: 1437,5 zł (podana cena jest ceną ORIENTACYJNĄ i może się różnić w indywidualnych przypadkach)
Po złożeniu wszystkich dokumentów, czekamy do 30 dni na tablice oraz pozwolenie czasowe (tzw. miękki dowód rejestracyjny). Po ich odebraniu i opłaceniu składki OC, możemy już legalnie wyjechać na drogę na świeżutkich żółtych tablicach. Następnie po średnio 2 tygodniach odbieramy dowód rejestracyjny (tzw. twardy dowód) i tutaj kończy się nasza przygoda z rejestracją. Należy jedynie pamiętać, że aby odebrać twardy dowód musimy zabrać ze sobą pozwolenie czasowe oraz dowód osobisty.
Co w przypadku odmowy rejestracji?
Możemy się odwołać od decyzji do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w terminie 14 dni od czasu jej dostarczenia, za pośrednictwem organu, który wydał decyzję. Jednak wiele problemów jakie napotykaliśmy dawało się rozwiązać poprzez zastosowanie jednego prostego zabiegu…najczęściej jedno zdanie działa jak hasło-klucz i dzięki niemu można przejść sprawy, które wydawałoby się, że są nie do przejścia. Odmawiają wydania dokumentu? Bez podstaw nie chcą nam zarejestrować zabytku? Celnicy nakazują nam zarejestrowanie samochodu jako zabytek, chociaż chcemy go oclić jako „normalny” samochód? Mówimy wtedy, miło i z uśmiechem na ustach: „W takim razie proszę dać mi to na piśmie, z pieczątką i Pana/i podpisem, że się Pan/i nie zgadza.” Najczęściej widzimy wtedy chwilową konsternację, później zaniepokojenie na twarzy, które przechodzi w zakłopotanie i następuje telefon lub wizyta u kierownika. Gdy Pan/i upewni się, że nie ma racji albo nawet nie jest tego pewna, powinna pójść nam na rękę i dla swojego świętego spokoju puścić naszą sprawę dalej. Ważne by zachować spokój ducha i wstrzemięźliwość, gdy będziemy agresywni zawsze załatwimy mniej, niż jak z uśmiechem i na spokojnie. Kolejna ważna rzecz jest taka, że powinniśmy przychodzić przygotowani do wizyty w urzędzie. Sprawiamy wrażenie maksymalnie poinformowanych oraz pewnych swoich racji. To jak wojna – tylko przemyślany ruch może przynieść nam sukces J Mamy PRAWO decyzję urzędników otrzymywać NA PIŚMIE. Jest to podstawą do odwołania się dalej. Oczywiście pamiętajmy, że ten złoty środek działa tylko wtedy, kiedy prawo jest po naszej stronie.
Jak napisaliśmy wcześniej, nasz zabytek posiadając "żółte tablice" działa na zasadzie: "Nie jeździsz, nie płacisz za OC."
Musimy wiedzieć, że właściciel posiada obowiązek wykupienia/przedłużenia umowy z ubezpieczycielem na OC od momentu zakupu pojazdu(!!). Wszelkie mity na temat ciążącej na nas odpowiedzialności za wcześniejszego właściciela to bzdura. Czyli, przykładowo: kupujemy samochod, który przez 3 lata nie miał opłaconego OC (a powinien mieć) i chcemy się nim poruszać. Otóż nas interesuje tylko moment, od którego jesteśmy prawnym właścicielem, to co się działo z pojazdem wcześniej, to nie nasza sprawa, ale wcześniejszego właściciela i on za to odpowiada.
Kolejną rzeczą jaką musimy wiedzieć, jest fakt, że OC musi być wykupione nawet przed rejestracją pojazdu w kraju. Oznacza to mniej więcej tyle, że nawet jak wieziemy samochód NA LAWECIE zza granicy, bo wczoraj kupiliśmy go dla siebie do renowacji i nie jest on zdatny do jazdy, to i tak mamy obowiązek posiadać ważne ubezpieczenie OC. To nie ważne, że samochód wieziemy na przyczepie, ma mieć i koniec. Wiemy, że to chore, ale tak już jest. Oczywiście to teoria, jak jest w praktyce każdy wie, nie mniej jednak tak stanowi prawo i w przypadku (odpukać) kraksy możemy mieć problemy.
Mając samochód zabytkowy możemy wykupić OC minimalnie na 30 dni. Jest to korzystne w przypadku, gdy używamy samochód tylko w miesiącach letnich. Tak wygląda teoria. W praktyce ubezpieczanie na okres krótszy niż rok jest często, po prostu niekorzystne. Dlaczego? Ubezpieczyciel to cwaniaczek, któremu nie uśmiecha się, byśmy wykupywali tanie OC na krótki okres, dlatego przeważnie takie OC liczy nie uwzględniając np. naszych zniżek. Dlaczego tak się dzieje? Cóż, jak nie wiadomo, o co chodzi to chodzi o….. pieniądze. Jesteśmy jednak pewni, że w miarę wzrostu liczby zabytków na drogach, to się wkrótce zmieni i któryś z ubezpieczycieli przerwie ten złodziejski proceder.
Niezmiernie dla nas ważnym tematem jest wycena szkody. Jeżeli już przydarzy nam się jakaś kolizja, to jak uzyskać największe odszkodowanie? Otóż musimy się wcześniej zabezpieczyć, aby mieć potem argumenty. Najważniejszym dowodem w sprawie będzie aktualna wycena rzeczoznawcy uprawnionego do opiniowania pojazdów zabytkowych. Przy wycenie okazujemy wszystkie wydatki poniesione na zakup oraz przywrócenie do stanu używalności, czyli renowację, a także części zamienne (bierzmy faktury!). Taką wycenę powinniśmy uaktualniać co około 3 lata. Ważne jest też by do wyceny szkody ubezpieczycie przysłał rzeczoznawcę uprawnionego do wyceny pojazdów zabytkowych – czyli kogoś kto ma pojęcie o procesie renowacji oraz średnich cenach zabytków.
Jeżeli mimo wszystko cena jaką proponuje nam ubezpieczyciel jest wg nas zdecydowanie za mała, powinniśmy wnieść sprawę do sądu. Nie bójcie się tego! Droga jest ciężka i długa ale bardzo często warta wysiłku!
Szanowni Państwo niekiedy jednak mimo, że wydaje nam się, że wysokość odszkodowania jest znacznie za mała, to ubezpieczyciel rację. Ubezpieczyciel bierze głównie pod uwagę śr. Ceny rynkowe pojazdów. Dla nas samochód jest wart np. 50.000zł, bo na zakup daliśmy 15.000zł, koszt renowacji to 20.000zł, a 10.000zł to dodatki oraz części. Nie mniej jednak ceny podobnych pojazdów wynoszą ok. 30.000zł, wtedy ciężko będzie z ubepieczyciela zedrzeć wyższą kwotę. Dlatego pamiętajmy, aby zbierać rachunki oraz robić wyceny co parę lat!
UWAGA! Pamiętajmy by zanim podpiszemy umowę z ubezpieczycielem przeczytać dokładnie umowę, zapoznać się z zasadami wypłaty odszkodowań oraz przede wszystkim PORÓWNAĆ OFERTY innych firm, aby znaleźć tą najlepszą.
Pusty wzór „białej karty” możesz pobrać TUTAJ..
Jak napisaliśmy powyżej, dla Państwa świętego spokoju, proponujemy zlecić to rzeczoznawcy, ponieważ sprawa nie jest wcale taka prosta. Oczywiście nie jest też aż taka trudna...gdy robimy to więcej niż pierwszy raz.
Ale do rzeczy: po pierwsze białe karty wykonujemy w 3 kopiach (jedna dla nas, reszta dla konserwatora). Karty muszą być wydrukowane na papierze o gramaturze nie mniejszym niż 250g format A3. Format A3 i taka gramatura potrafią sprawić problemy z wydrukiem. Osobiście mieliśmy kilkukrotnie problemy ze znalezieniem drukarni, która chciałby by się podjąć tak małego zlecenia oraz z otrzymaniem specjalnego papieru. Należy też pamiętać, że zdjęcia na kartach nie mogą być wydrukowane. Musimy je najpierw wywołać, oraz często z racji ograniczonego miejsca, również nieco przyciąć (proszę uważać z przycinaniem zdjęć - rozsądnie!)
Załóżmy, że wszystko jest gotowe, w takim razie zabieramy się do wypełniania rubryk (koniecznie komputerowo!!). Przed przystąpieniem do wpisywania danych w wolne miejsca musimy uzbroić się w specjalistyczną literaturę, informacje o naszym pojeździe jak i historii całej marki (najważniejsze są książki, potem artykuły, na końcu Internet). Przy podawaniu książek za źródła dobrze jest dodać numery ISBN w celu łatwiejszej ich identyfikacji.
Ostatnia rada: przy wypełnianiu białej karty, staramy się powstrzymywać od przechwałek, własnych przemyśleń czy wniosków. Krótko i zwięźle. Sucha informacja. Proszę o tym pamiętać (nie musimy chyba dodawać, że zawsze piszemy prawdę...)
Opis poszczególnych punktów oraz ich omówienie:
Zdanie o wkładce: wkładka to załącznik do białej karty. We wkładce zazwyczaj zamieszczamy szczegółowe fotografie silnika, podwozia, bagażnika oraz innych detali, na które nie było miejsca w innych podpunktach. Możemy także zamieścić tam dokończenie opisu z punktu 19 lub 15. Wkładek może być od 1 do kilku i powinny być wypełniane obustronnie. Przykład wypełnionej wkładki znajdziecie Państwo razem z przykładowo wypełnioną kartą (do pobrania poniżej).
Kupując weterana w kraju i chcąc go zarejestrować jako zabytek postępujemy według identycznej procedury, jednak omijamy kilka oczywistych procesów opisanych powyżej (tłumaczenie dokumentów, Urząd Celny, VAT-25). Pozostała procedura pozostaje bez zmian i wygląda w skrócie, w ten sposób:
W porządku, ale co jeżeli nie mamy dowodu rejestracyjnego, bo został on zwyczajnie zagubiony podczas wojny, wysiedleń czy chociażby transportu rok temu?
Na to pytanie wreszcie możemy odpowiedzieć z pełną dumą: „Nie ma to żadnego znaczenia”. Nasz wspaniały ustawodawca, w tym roku wpadł na genialny pomysł i zmienił prawo. Także, jeżeli weteran jest bez dokumentów, ale spełnia kryteria do rejestracji na zabytek, to możemy go zarejestrować na żółte blachy i legalnie użytkować.
Jedyny dokument, jaki musimy mieć to umowa kupna-sprzedaży z wcześniejszym właścicielem lub inny dowód własności. Od siebie dodamy, że najłatwiejszym rozwiązaniem jest spisanie zwykłej umowy kupna-sprzedaży, która załatwia problem. Przy załatwieniu sprawy poprzez sąd (zasiedzenie itp.) trwa to znacznie dłużej, więc jeżeli nie jest to jedyna możliwość to nie polecamy.
Jaka jest różnica przy rejestracji z dokumentami i bez? Różnica jest bardzo niewielka, otóż podczas składania dokumentów w Wydziale Komunikacji w Urzędzie Miasta, zagubiony dowód rejestracyjny zastępujemy Oświadczeniem właściciela pojazdu zabytkowego, złożonym pod groźbą odpowiedzialności karnej o nieposiadaniu dowodu rejestracyjnego.
Bardzo ważna sprawa jest taka, że musimy znać swoje prawa i być przygotowanym, że w 9 na 10 przypadków, naczelnik Wydziału Komunikacji ze swojej niewiedzy i nieznajomości przepisów powie nam wstępnie, że taka rejestracja, bez dokumentów, jest niemożliwa. Oczywiście jest to kompletną bzdurą, i aby udowodnić władzom swoją rację stosujemy radykalniejszą wersję Oświadczenia (które można pobrać TUTAJ) – ta wersja powinna załatwić sprawę i doprowadzić do porządku szanownego urzędnika. Jeżeli jednak z rozmowy widzimy, że władza jest po naszej stronie i chce nam pomóc, a nie ignoruje nasze racje to stosujemy normalną wersję Oświadczenia (którą można pobrać TUTAJ). Druki te zostały przetestowane w boju i możemy śmiało powiedzieć, że wykazują się jak do tej pory 100% skutecznością.
Co w przypadku, jak trafimy na wyjątkowo upierdliwego urzędnika, który mimo tego, że prawo stanowi inaczej, w żaden sposób nie chce nam zarejestrować weterana jako zabytek (nawet mimo, że posiada on dowód rejestracyjny oraz resztę dokumentów).
Cóż, wiemy, że takie przypadki się także zdarzają i należy wtedy dumnie podjąć rękawicę. Walka będzie bardzo uciążliwa, ale poniższy przykład pokaże, że wysiłek może się opłacić. Otóż, mieliśmy przypadek w 2010 roku, że Cadillac znajomego, mimo wszystkich możliwych dokumentów, wpisów, kart pojazdu itd. w żaden sposób nie mógł zostać zarejestrowany, ponieważ naczelniczka jednego z wydziałów komunikacji, powiedziała, że żeby miała odejść to nie zarejestruje mu weterana (do tej pory nie wiemy skąd taka wrogość...). Kolega przywiózł najpierw Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, niestety to nie pomogło. Następnie przyjechało TVN Turbo. Skutek był taki, że weteran po interwencji telewizji został zarejestrowany po półrocznej walce z naczelniczką. Pani naczelnik niestety miała pecha, ponieważ trafił swój na swego i nasz przyjaciel podał cały wydział na czele z naczelniczką do sądu o 30.000zł odszkodowania za celowe utrudnianie rejestracji, a kwotę zamierza przeznaczyć na cele charytatywne. Sprawa jest w toku, wszystkie lokalne media ją śledzą i w tym momencie wszystkie zabytki rejestrowane są od ręki. Także proszę pamiętać jedno: urzędnik jest w urzędzie dla nas, nie odwrotnie i nie stanowi on prawa.
Tym pozytywnym akcentem proponujemy zakończyć, jednocześnie życzymy sprawnych i szybkich rejestracji oraz jak najwięcej żółtych tablic na drogach!
Zaloguj się, aby pobrać pliki. Jeśli nie masz jeszcze konta - Zarejestruj się.