Bentley Eight (1987)

Ocena: 10.00

Zaloguj się aby dokonać oceny albumu

Marka Bentley
Model Eight
Rocznik 1987
Typ limuzyna
Paliwo benzyna
Moc 253 KM
Pojemność 6750 cm3
Skrzynia biegów automatyczna
Oryginalny kolor silver sand
Aktualny kolor silver sand

Dodatkowe informacje

Historia weterana

mój Bony pochodzi z Szwajcarji,był własnością dealera Mazzuchelli Auto z Lugano,przez całe swoje życie serwisowany w dwóch miejscach w Lugano, jestem drugim właścicielem w Polsce od daty przyjazdu w 2007 roku. Byłem nim na 2 zlotach miłośnikó RR i Bentley w 2010 roku.

Historia renowacji

Mój Bentley, jak to sie zaczęło, Szymon, l53 Samochód to samochód miałem ich w życiu sporo a i teraz jeden też mi nie wystarcza. Jakaś chwila emocji, pożądanie kupienie sobie czegoś fajnego, innego, skierowała moje myśli na brytyjską motoryzację gdzieś pod koniec 2009 roku. Mogła być niemiecka, włoska, amerykańska ale padło na brytyjską bowiem ona już się kończy, za chwilę jej nie będzie, będzie taki globalny kogiel- mogiel brytyjsko, niemiecko, chińsko, hinduski. Marzyłem o Range Roverze ale wybrałem Forda Explorera, wydał mi się praktyczniejszy i łatwiejszy w serwisie, to zaspokoiło moją potrzebę posiadania terenówki. Nie jest jednak brytyjski, nie ma tego czegoś, czego nie wiem ale to czuję i wiem, że nie ma. Grzebałem i grzebałem w internecie i w ramach funduszy jakie na ten cel przeznaczyłem wyszukałem sobie na MotoAllegro Bentleya. Stał niedaleko od Warszawy, pojechałem, obejrzałem i powiem szczerze tak mi się spodobał, że postanowiłem że będzie mój. Dlaczego, to proste bo miał to coś. 40k zmieniło ręce i Bentley Eight 1987 był mój. Wcześniej jeszcze była wizyta u zaprzyjaźnionego warsztatowca, oglądał sam i jeszcze z kolegą entuzjastą starych mercedesów, orzekli, że nie jest zły a to co mu szwankuje da się zrobić za jak to określili za pare złotych i że nadaje sie na śluby a to ważne dla kosztów całego przedsięwzięcia. Internet potęgą jest i basta. Zaczęło się grzebanie w sieci, już konkretnie, gdzie co i jak, części, historia, kluby, aukcje, sprzedaże, import, infantylna potrzeba wchłonięcia wszystkiego i jeszcze więcej na temat nowej zabawki i wszystkiego co gdzie kiedy za ile, Bony stał w garażu a ja czytałem i czytałem no i chodziłem do garażu oglądać to cudo i dumać co z nim zrobić żeby był taki jak potrzeba, że trzeba będzie kilka rzeczy zrobic to wiedziałem od początku. Już pierwsze oględziny i nawet moja marna znajomość rzeczy określiły priorytety. 1/był kompletny, nic mu nie brakowało ani wewnątrz ani z zewnątrz ale.......... - lakier w tylnym podszybiu był spurchlony i popękany w kilku miejscach, - 2 elementy chromowane definitywnie były do roboty, - elektryczne podnoszenie szyb pracowało ale dwóch szyb nie dźwigało, - tylni zderzak miał urwany jeden zaczep i krzywo siedział - lakier na elementach drewnianych był bardzo spękany i odchodził pod paznokciem - skórzana tapicerka była w b.dobrym stanie, oczywiście najgorszy był fotel kierowcy, miał kilka wytarć i nawet jedno przetarcie skóry z dziurą. - jeszcze miał wycieki, które plamiły podłogę w garażu ale to od razu zostawiłwm dla warsztatu tak jak i klimatyzację. Powoli odkrywałem kolejne braki ale generalnie wydawały mi się one drobne jak brak kluczyka do dekli kół, kluczyka do bagaznika, źle działający centralny zamek, brak koła zapasowego, poznawałem Bentleya coraz mocniej i nabierałem przekonania, że dam radę i na wiosnę będzie gotowy. W sieci szukałem lakierów do egzotycznego drewna odpornych na warunki zewnętrzne i zakupiłem marynistyczny lakier Epifanes, odpowiednie papiery ścierne od 120 do 1500 i przystąpiłem do pracy. To jest proste ale wymaga cierpliwości, zdemontowalem drewniane elementy te które mi sprawiały trudności zostawiłem, zabezpieczyłem przyległości taśmą malarską i począłem usuwać stary lakier, szlifować a później malować. Z tym jest drobny problem bo te elementy, które były więcej wystawione na działanie słońca miały inny odcień niż przeciwne i równego odcienia jak z fabryki się nie uzyska przy lakierze bezbarwnym, trzebaby przyciemniać lub całkowicie zmieniać barwę drewna a tego nie chciałem. Bawiłem się tym cierpliwie i z całkiem dobrym skutkiem chociaż powierzchni piano nie uzyskałem ale to nie było moim celem. Miało być ładnie i samodzielnie, udało się. Skórzana tapicerka. Tu również sieć była potrzebna, szukałem i czytałem aż znalazłem www.lederzentrum.pl, mogę z czystym sumieniem polecić, jeśli skóra nie jest bardzo zniszczona a masz kolego trochę dobrych chęci, cierpliwości, przeczytasz instrukcję, obejrzysz krótki filmik to nie bój się i rób sam, efekt gwarantowany. Zacznij od rzeczy małych jak podłokietnik, poćwicz sobie na nim, nic się nie stanie, nawet jak nie wyjdzie, przeczyścisz ponownie i spróbujesz raz jeszcze, w a r t o, kolejno będziesz przechodził na bardziej widoczne elementy a twoje umiejętności wzrosną. Podobnie dywaniki, zakupiłem środki czyszczące do tego celu i cierpliwie czyściłem, Oryginały Bentleya są bardzo dobrej jakości i dosć łatwo się poddały czyszczeniu z doskonałym skutkiem. Najgorzej było pod nogami kierowcy, część była normalnie wydarta przez obcasy butów ale tam został wszyty prostokątny kawałek skóry pasujacy kolorem do wnętrza i tyle. No oczywiście możesz zamówic nowe oryginalne dywaniki, zapłacisz jak to u Bentleya a i tak będą to produkty jakiegoś podwykonawcy Bentleya bo na tym polega brytyjskie rzemiosło.To jest dla mnie najpiękniejsze w tradycyjnej brytyjskiej motoryzacji, że ktoś kto coś robi dobrze, bardzo dobrze, najlepiej, staje sie kooperantem wielkiej sławnej firmy i rozwija się z nią razem. Wiadomo kto robi skóry, chromy, drewno, całe nadwozia lub posczególne elementy, to nadal robia ludzie nie roboty. Któregoś morźnego dnia w lutym odpaliłem Bentleya i postanowiłem sie przejechać po okolicy, śnieg sobie leżał, całkiem dużo, ja do środka i w drogę. Długo nie pojechałem bo opony nie te, śniegu za dużo no i skromne 250KM V8, napęd na tył, to nie był dobry pomysł. Zatańczył mi ze 3 razy i wróciłem cało do garażu, trochę pokory pomyślałem, trzeba poczekać do wiosny. Rozpocząłem poszukiwania warsztatu do którego oddam mojego Bony na taki pierwszy fachowy przegląd, poprawki, naprawy i co tam jeszcze wyjdzie. Znowu sieć była potrzebna, kilka telefonów i wyszukałem warsztat niedaleko od domu, zależało mi na tym aby móc co jakiś czas zajrzeć jak sie sprawy mają i żeby to nie było gdzieś strasznie daleko, żeby można było pojechać rowerem a to wielka przyjemnośc i moja pasja. AUTO- ADAM w Szczęsnej koło Grójca www.classicauto.ewarka.pl stał się domem dla mojego Bony na kolejne 2 miesiące. Powoli bez zbędnego pośpiechu zrobili drobne naprawy lakiernicze, na moje szczeście tylne podszybie nie było zniszczone przez korozję, tylko lakier był popękany i odpurchlony, mała sprawa, tylny zderzak zyskał nowy uchwyt i prawidłową pozycję a lakier nowy błysk. Silniki podnośników szyb to nie był dla AUTO- ADAM żaden problem jak i kilka innych drobnych elektrycznych spraw. W komorze silnika było więcej pracy, nowe przewody zapłonowe/polskie.....super/ www.janmor.pl , regeneracja sprężarki klimatyzacji/łożyska, nowy osuszacz/. Działała 3 misiace a potem słabo, pewnie jakaś nieszczelnośc lub coś innego, na wiosnę podejdę do tematu ponownie. Największa zabawa była z kołami, wtedy to w warsztacie dowiedziałem się, że nie mam kluczyka do dekli a bez tego oni kół nie zdejmą nie zobaczą hamulcy, nie zrobia alu felg. No i jeszcze jedna niespodzianka, brak koła zapasowego. Rolls-Royce & Bentley Club Poland skontaktował się z moją skromną osobą i zaprosił na zlot w połowie czerwca do Wrocławia. Chciałem jechać, jeszcze nigdy w czymś takim nie uczestniczyłem, samochody miałem niegodne, zaczęło mi się spieszyć. Kluczyk nie był problemem dla firmy otwierajacej zamki, przyjechał, pogrzebał różnymi wytrychami, otworzył bez uszkodzenia, zabrał na warsztat, dorobił 2kluczyki pobrał 500, mozna było działać dalej. Hamulców już nie zrobiłem, zrobiłem natomiast felgi no i koło zapasowe. Oryginał jest bardzo drogi, podróbek nie ma, kupiłem wiec od RR Silver Shadow na stalowej feldze,w fatalnym stanie od odrdzewiania i renowacji ale miałem i mogłem myślec o zlocie we Wrocławiu. Ogólnopolski zlot miłosników RR i Bentley w połowie czerwca 2010 we Wrocławiu, mój pierwszy ich drugi. Adam-Auto zapewniał, że mogę jechać i nic się nie wydarzy, tak w istocie było. Jeden drobny feler to po jakichś 120km od wyjazdu wskaźnik temperatury silnika zaczął jeździć, krótka konsultacja telefoniczna, dolewka płynu i jazda dalej. Płynu tym razem przelałem i już w samym Wrocławiu nadmiar wyleciał mi na jezdnię, myślałem, że coś strzeliło ale inny uczestnik zlotu szybko i krótko mi wszystko objaśnił, teraz już tyle nie wleję. Oczywiście jak to zwykle coś się zdarzy, na zlot miałem jechać z synem ale nie mógł, żona też nie mogłą, pojechalem więc z koleżanką z pracy. Fajnie się jechało, wybraliśmy się przez Katowice na autostradę, no tak żeby go sprawdzić na trasie. Sprawdziliśmy ale z innej przyczyny, się jechało, gadało, pogoda śliczna, klima działa, samochód bajecznie wygodny, przegapiliśmy zjazd na autostradę na Wrocław, jedziemy sobie dalej prosto aż gdzieś 20km od Bielska Białej stwierdziliśmy, że coś nie tak. Powtórka z rozrywki, powrót, razem ok 80km więcej ale jesteśmy już na autostradzie. Warto było, samochód się sprawdził we Wrocławiu pod hotelem Monopol meldujemy się na 5 minut przed wspólnym przejazdem na Ostrów Tumski. Czasu na zapoznanie się z inymi nie było wcale, dostaliśmy numer 18 i wyjazd. Na wyspie zobaczyłem z jakim towarzystwem mam przyjemność www.rollsroyceclub.pl . Phantom, Silver Wraith, Silver Cloud, Cornish, Mulsane, Limo by James Young, Continental Speed, Bentley MKIV, Silver Shadow, załogi z Polski, Austrii, Niemiec. Bezcenne, zobaczyć ich zadowolone i zaskoczone miny, że w Polsce też działają i coś wychodzi. Warto było. Darek, komandor zlotu świetnie to zorganizował, z klasą,świetny hotel Monopol, porządne zwiedzanie, Lubiaż, Książ, Środa Śląska żeby wymienić tylko parę. W Książu widok imponujący, cały nasz zlot na dziedzińcu zamku, dyskusje, zwiedzanie, zdjęcia, obiad, tak przez cale 4 dni, super. Parking urządzono nam na samym rynku, fajna rzecz, dużo ludzi przyszło oglądać, rozmawiać, zlot robił wrażenie. Przejazdy przez miasto w asyście Policji, jak kawalkada rządowa, byłem z siebie dumny. Na klubowej stronie dużo zdjęć. Marzy mi się żeby cos takiego zrobić w Warszawie ale to chyba niemozliwe bo w porównaniu do Wrocławia to drętwe nadęte miasto.Zobaczymy. Paweł zrobił zlot w Poznaniu to może i tu sie uda. Zlot zakończyliśmy balem w hotelu Platinium równiez wyjatkowe miejsce, klasa, poziom, elegancja, raczej kameralne. Ostatni raz byłem we Wrocławiu w 1988 roku i postęp jest imponujący, znacznie większy niż w Gdańsku,Poznaniu, Łodzi czy Szczecinie o Warszawie nie mówiąc. Pakowanie, pożegnania, plany na następny zlot i w drogę do domu. Dla zainteresowanych zużycie paliwa na trasie 15,5l/100km, w mieście w jeżdzie w kolumnie, częste przystanki itd 20l/100km jak na ten samochód 6,75l, rewelacja. Muszę przyznać, że zrozumiałem miłosników starej motoryzacji, inny świat ludzi z pasją, dużą wiedzą, czasami dużymi umiejętnościami technicznymi. Dotarło do mnie, że jak masz pasję to jest obojętne co cię pasjonuje, znaczki, monety, zegarki, samochody, nie pasjonuj się sam, spotkaj się z innymi, dziel się swoją radością z innymi, poznawaj ludzi a życie będzie ciekawsze. Wciągnęło mnie. Pojechałem na kolejny zlot we wrześniu z synem do Zachełmia koło Jeleniej Góry. Było nas mniej ale było równie interesująco jak wcześniej za to bardziej kameralnie. Znowu wiele zwiedzaliśmy, pokazywaliśmy się w kilku miejscowościach. Dołączyli jeszcze goście na Triumph Spitfire i VW Karmann Ghia, też fajne zabawki. Znowu dużo zdjęć na klubowej stronie. Tym razem odkryłem w moim Bony inną usterkę a mianowicie tylne zawieszenie było bardzo twarde i komfort na tylnej kanapie jak mi relacjonował kolega Artur od RR Silver Spirit był tragiczny. Szybko ustalilismy, że odpowiadają za to tzw sfery, patenty zawieszenia hydropneumatycznego Citroena, tak w istocie było. Postanowiłem zrobic to po powrocie do domu. Po drodze do domu odwiedziłem kolegę koło Łodzi, pasjonują sie końmi, maja imponujący objekt www.skjgoldendream.pl , nie przypuszczałem, że są u nas takie rzeczy w rękach prywatnych ludzi. Co pasja to pasja. Pierwszy raz zamówiłem przez internet części w obcym kraju, próbowałem w Polsce ale albo nie mieli albo nie odpowiadali przez tydzień a chodziło tylko o klocki hamulcowe, holenderskie BRABO www.brabocars.com załatwiło sprawę w ciągu 15 minut i jak w środę potwierdziłem zamówienie i dałem kartę kredytową to w piątek kurier już dzwonił i ustalał szczegóły dostawy, w poniedziałek były w domu. Do Europy jeszcze daleka droga. Hydropneumatykę zrobiłem u Tadeusza Vorbrodta na Jubilerskiej a przy okazji hamulce i centralny zamek. Zobaczymy teraz jak się będzie jeździło na tylnej kanapie. Już listopad to chyba sobie już dużo nie pojeżdżę. Tak czy owak w tym roku zrobiłem moim Bony tylko 3000km. Podsumuję ten rok, trochę tego było, notuję sobie, zakup 40k, wydatki reperacyjne 9k plus jeszcze 5k, dużo ale nie tak źle, mogło być znacznie gorzej, pocieszam się, że kolegi całkiem nowe BMW kosztowało sporo więcej za serwis i naprawy nie mówiąc o zakupie. Zostało jeszcze parę rzeczy ale muszą poczekać do wiosny. Teraz z synem rozwijamy www.imperialcars.pl Mam Bentleya Jesówka grudzień 2010

Wyposażenie oraz ciekawostki technologiczne

limuzyna najwyższej klasy z lat 80tych a i teraz niczego sobie. Na drodze potrafi ośmieszyć nie jedno auto w tym najnowsze cudeńka. Bardzo szybka,przy predkosci ponad 190km/h mozna swobodnie prowadzić rozmowę przez tel komórkowy jest wystarczająco cicha,paliwożerność w trasie przyzwoita, sprawdziłem ok. 15l/100km, w ruchu miejskim ok.20l/100km, mewnie mogła by być troche nizsza ale to 3 biegowy automat

Zloty oraz imprezy

Zaliczyłem zloty we Wrocławiu i zakończenie sezonu Zachełmie w 2010 roku w klubie Rolls-Royce & Bentley Club Poland, nagród nie zebrałem, były starsze i zacniejsze auta

Zaloguj się aby skorzystać z tej opcji.

Właściciel

szymon

mazowieckie

Musisz się zalogować, aby móc wysłać wiadomość.

Lista albumów użytkownika (2)

dodano: 19-11-2017

Wszystkie zdjęcia wykonano w Warszwie,ulica Karowa,Rynek Nowego Miasta i jedno w świetle dziennym pałac Wojanów - dolnośsląskie. Umieściłem jeszcze album Spirit of Ecstasy na okolicznosć 100 rocznicy wykonania słynnej maskotki Rolls-Royce bo jakoś prasa motoryzacyjna zapomniała o tym fakcie, dokumentując możliwie najbardziej jak umiałem narodziny tej maskotki a szczególnie ludzi bo oni sa zawsze najciekawsi i w sposób wyjatkowy z nią związani. zachęcam do lektury

dodano: 19-11-2017

chyba najlepszy album dotychczas. Daje zasłużoną 10. Świetna historia, fenomenalny stan, genialne zdjęcie (szkoda ze tylko 1). Pozdrawiam!

user -

adn